wtorek, 15 września 2009

Kasy automatyczne

Jakiś czas temu, robiąc zakupy w czyżyńskim Carrefourze, zobaczyłem, że znajduje się tam kilka kas automatycznych. Oczywiście, zainteresowało mnie to, i co najmniej z dwóch powodów. Primo: jest to jakiegoś rodzaju gadżet, który chętnie bym zbadał; i secundo: User Experience - taka kasa jest przecież pewnego rodzaju kioskiem, gdzie łatwość użycia za pierwszym razem jest krytyczna. Niestety, udało mi się z takiej kasy skorzystać dopiero kilka tygodni później.


Jak to w ogóle wygląda? Kasa taka składa się z:
  • czytnika kodów kreskowych,
  • ekranu dotykowego,
  • koszyka na zeskanowane produkty.
Najistotniejszym elementem jest chyba ten koszyk - otóż każdy produkt sprzedawany w sklepie, ma przypisaną wagę. Dlatego kasa wie, czy zeskanowany i odłożony do koszyka produkt to ta sama rzecz. Oczywiście nic nie broni użytkownikowi - zamiast skanować produkt - włożyć go za pazuchę; nic z wyjątkiem ochroniarza, który stał obok wszystkich czterech kas i miał baczenie na klientów.

Oprócz tego do obsługi tych czterech kas oddelegowana była specjalna kasjerka, mająca pomagać klientom w obsłudze tych bezobsługowych kas. Dwie osoby do czterech kas? Może to rzeczywiście sporo, może wraz z upowszechnieniem się kas automatycznych osób do obsługi będzie potrzebne mniej? Nie wiadomo. W każdym razie - na tym etapie rozwoju tej technologii ta obsługa jednak jest konieczna.

W każdym razie - podchodzę do kasy, spotykam pierwsze ograniczenie - kasa obsługuje klientów chcących zapłacić za nie więcej niż 20 produktów. Dobrze, ja mam kilkanaście. Na ekranie instrukcja dużymi literami - weź produkt i go zeskanuj. Tak robię. Następnie: odłóż go do koszyka. Tak robię. Zeskanuj kolejny produkt. I tak dalej. Po każdym zeskanowaniu na ekranie rośnie mój rachunek z wyszczególnionymi wszystkimi produktami. Oprócz skanowania mam też do dyspozycji duży przycisk (dotykowy oczywiście), za pomocą którego mogę przejść do wyboru produktów, które nie mają kodów kreskowych (np. pieczywa). O ile skanowanie produktów szło mi bardzo szybko i sprawnie, to znalezienie odpowiedniego produktu w tej hierarchii już nie bardzo. Po pierwsze, nie znam tej hierarchii, czyli za każdym razem muszę czytać opisy lub patrzeć na obrazki. Po drugie - mogę nie pamiętać, czy te bułki, które wybrałem, to bułki zwykłe małe czy ciabatty czosnkowe. Przeciętna kasjerka w hipermarkecie takie różnice wychwytuje na pierwszy rzut oka.

Niestety miałem ze sobą produkt "trudny" - żarówkę. Kod kreskowy zeskanował się elegancko, jednak żarówka była zbyt lekka, by waga ją wykryła. System więc, nie wykrywszy włożenia do koszyka zeskanowanego produktu, wykrzyczał mi na cały ekran, że waga nieprawidłowa, i że terminal został zablokowany i że musi zostać wezwana obsługa. Okazało się więc, do czego potrzebna jest kasjerka krążąca wokół czterech kas automatycznych - do podchodzenia do trudnego klienta z trudnym towarem, patrzenia na rachunek, patrzenia na zawartość koszyka i - jeżeli wszystko jest w porządku - machania swoją specjalną kartą pozwalającą użytkownikowi na dokończenie transakcji. Z jej pomocą udało mi się to osiągnąć.

Płacić można gotówką albo kartą. Niestety nie miałem przy sobie wystarczającej ilości gotówki, a żałuję, bo chciałem zobaczyć, jak rozwiązano tam kwestię takiej płatności. Zapłaciłem więc kartą. Na ekranie wybrałem tę formę płatności, później poproszono mnie, abym przeciągnął swoją kartę przez terminal i postępował według jego instrukcji. Niestety gdy ja już dawno zakończyłem płatność kartą, na głównym ekranie kasy nadal wyświetlała się instrukcja odsyłająca mnie do terminala. Dopiero po kilku-kilkunastu sekundach do kasy dotarło, że już zapłaciłem i mogłem odebrać swój paragon.

Podsumowując plusy:
  • Prosta obsługa w przypadku skanowania produktów.
  • Łatwa płatność.
  • Mniejsza kolejka niż do kasy tradycyjnej.
Minusy:
  • Ludzie boją się tej technologii. Nieprzypadkowo średnia wieku przy kasach automatycznych nie przekraczała trzydziestki.
  • Limit 20 produktów (więcej nie zmieściłoby się w koszyku; swoją drogą, ciekawe, co by było, gdybym chciał kupić np. deskę do prasowania?).
  • Powolne wprowadzanie produktów nieoznaczonych kodami kreskowymi.
  • Błędy w działaniu (żarówka).
  • Słaba komunikacja kasy z terminalem do płatności kartą.
  • "Wtręty" w procesie obsługi - po zeskanowaniu chyba drugiego produktu na ekranie pojawił się komunikat "Czy masz kartę Carrefour Cośtam? Jeśli tak, zeskanuj ją teraz." Czy czas do obsługi tej karty nie mógłby być na samym początku lub końcu skanowania zamiast pojawiać się nagle podczas?
  • Wymagana obecność ochroniarza i kasjerki.
Moje wrażenie - technologia wygodna, której na pewno będę używać w przyszłości, ale która wymaga sporo dopracowania (i rozreklamowania).

3 komentarze:

  1. Uwielbialam francuskie kasy automatyczne (tam cywilizacja dotarla wczesniej :)), ktore mi wyly, ze waga nieprawidlowa, bo rabek spodnicy na wadze mi sie polazyl :) Gotowka sie placi normalnie i nie ma idiotycznych problemow, ktore wystepuja w automatach KKM :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwnym trafem w Polsce kasy automatyczne spotkałem tylko w sieciach francuskich.

    Mówiąc o KKM masz na myśli trudności z wydaniem reszty, gdy ma wynosić ona więcej niż 10 zł? Tak, to jest denerwujące.

    A, bo o tym zapomniałem - czekam na kasy działające w technologii RFID - to będzie wygoda: przejeżdżasz koszykiem przez bramkę i w ciągu sekundy masz zeskanowane wszystkie produkty. Dopiero to będą kasy bezobsługowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. W TESCO w UK rozwiazali problem z wieksza iloscia zakupow (choc nie z duzymi gabarytowo, ale zwykle w TESCO Express tutaj nie maja zbyt duzych towarow), ze gdy torba/reklamowka Ci sie zapelni to naciskasz przycisk nowa torba i kasa nalicza wage od zera w towej reklamowce.
    I rzeczywiscie jest to niesamowita wygoda.

    OdpowiedzUsuń