środa, 12 marca 2008

Heroes Happen Here (w sensie, że w Krakowie)

Tuż po konferencji. Ogólnie rzecz ujmując - było całkiem udanie. Oczywiście, trudno było, aby wszystkie sesje były równie interesujące i wszystkie dotyczyły tematów, które były dla mnie ciekawie. Ale po kolei:

Bartek Zass z Microsoftu mówił ogólnie o Visual Studio 2008, a raczej o .NET 3.5 (w ujęciu C#). Bardzo szybko, bardzo w skrócie, bardzo ogólnie. Ale przynajmniej dobrze zaprezentowane.

Następna sesja zupełnie inna - opowieść o LINQ dla SQL Server - bardzo, bardzo głęboko wchodząca w kod opowieść. Ja rozumiem, że prelegent chciał opowiedzieć o istniejącym i wykorzystywanym w swojej firmie rozwiązaniu, ale ten wykład nie był najbardziej udany. Najlepszy był początek, gdy mówił w ogóle o notacji lambda i założeniach LINQ.

Później o VSTO. Prezentacja poprowadzona z pasją, całkiem ciekawe przykłady. Jako że nigdy nie zajmowałem się programowaniem dla Office'a, to wszystko było dla mnie zupełnie nowe, ale całkiem zrozumiałe. Plus interesująca (krótka) prezentacja pana z firmy Enova odnośnie ich produktu.

Bartek Pampuch o WCF i WF. Najciekawsza z sesji. Nie tyle prosty opis poszczególnych technologii, ale opis wad i zalet, rozważenia za i przeciw oraz różnych aspektów w zależności od warunków. Plus nauczenie słuchaczy, że dobry architekt na każde pytanie odpowiada "To zależy".

A na końcu był dramat w trzech aktach. Dosłownie. Na początku mowa o wdrożeniach Windows Server 2008. I rzucanie tysiącem mądrych skrótów oznaczających usługi i serwisy, które zna każdy administrator Windowsa. No właśnie - administrator. A sesja była dla programistów. Druga odsłona była najciekawsza, bo traktowała o hostingu Windows i o tym, jak wdrażali hosting na IIS7. OK. Ale ostatnie wystąpienie, dotyczące pozyskiwania pieniędzy z funduszy europejskich, odpisu od podatku wydatków na licencje - normalnie ziew na sali. Ja nie wiem, jak taka prezentacja mogła w ogóle trafić na ścieżkę dla programistów!

Jeszcze dwa słowa o organizacji. Spotkanie miało miejsce w krakowskim hotelu Qubus. Pierwsze primo - bardzo ciasne salki, w których można było napić się kawy i zapoznać z ofertą partnerów; naprawdę trzeba było się przeciskać. I drugie primo - nie wiem, czy w tym hotelu znajduje się kręgielnia, eksperymentalna linia piętra przebiegająca na III piętrze czy też odbywały się międzynarodowe mistrzostwa w toczeniu szaf pancernych na czas - na sali, gdzie odbywały się prelekcje, było koszmarnie głośno! Mnie to przeszkadzało bardzo, ale prelegenci musieli być naprawdę wkurzeni... Tak więc miejsce ma u mnie dużego minusa.

A podsumowując - całkiem ciekawie, chociaż do zachwytu dużo brakowało.

1 komentarz: